• Co mi w duszy gra

    Moje ulubione cytaty #1

    Uwielbiam cytaty! Zaspokajają zarówno moją potrzebę obcowania ze słowem, jak i oswajania pewnych zjawisk, szukania wskazówek „jak żyć” – mam wrażenie, że cytaty pomagają w tej materii bardziej niż premierzy😉 Czasami wartość cytatu znajduję w tym, że po prostu mnie bawi. Rzadko przemawia do mnie patos. Lubię raczej trafne spostrzeżenia ujęte w zgrabną formę, które pozwalają złapać dystans do życia. Poniżej porcja moich ulubionych „złotych myśli” bez podziału na kategorie, w przypadkowej kolejności, nie zawsze pamiętam autora. Może wśród nich czeka na Ciebie nowe życiowe motto 😉 Koniecznie podziel się ze mną swoim ulubionym cytatem!   1.Człowiek jest tym, o czym przez cały dzień myśli. (Ralph W. Emerson)    2.Dawaj ale…

  • Co mi w duszy gra

    Mamo, która wciąż masz wątpliwości…

    Na początku podzielę się z Tobą wspomnieniem. Mój Syn nie urodził się zdrowy, choć ciąża przebiegała książkowo. Byłam tym zupełnie zaskoczona i w momencie jego przyjścia na świat wsiadłam na emocjonalny rollercoster. Nie byłam pewna siebie jako matka. Jako kobieta. Jako człowiek. Czułam głównie smutek i jednocześnie wyrzuty sumienia z tego powodu, bo wmawiano mi zewsząd, że powinnam czuć coś innego. Mimo to, potrafiłam co rano wziąć się w garść i udźwignąć kolejny dzień – wizyty u niezliczonych (nie zawsze pełnych empatii dla wystraszonej niedoświadczonej matki, czasami wręcz okrutnych w swoich komentarzach) specjalistów, rehabilitację, szukanie informacji, pomocy na własną rękę, dobijanie się do kolejnych drzwi, chociaż w środku czułam się…

  • Co mi w duszy gra

    Szeroko otwarte ramiona i szarlotka prosto z serca, czyli migawki z mniej skomplikowanego życia #2

    Pod koniec czerwca wpadłam na dwa tygodnie do Rodziców. Zostałam na dwa miesiące. Myślałam, że to wystarczy mi na długo a jednak wróciłam szybciej niż się spodziewałam. Żeby naładować akumulatory. Żeby nasiąknąć spokojem i miłością.   Pojechałam, żeby po lecie jak w Bullerbyn, zaznać też trochę prawdziwej jesieni. Ona tam jakby spokojniejsza, jakby bardziej kolorowa. Pokazuje to, co ma do zaoferowania w pełnej krasie. I nie wiem już czy tak jest naprawdę, czy tylko ja w dużym mieście biegnę przez codzienność na autopilocie i nie dostrzegam uroków zmieniających się pór roku. Może szum, gwar i wypełniony kalendarz rozmywają granicę pomiędzy latem a jesienią? Ujmują ważności temu, co mogłoby być wyjątkowym.…

  • Co mi w duszy gra

    „Ile Twoje już potrafi i co robi lepiej?”, czyli o potrzebie rodziców licytowania się na osiągnięcia dzieci

    Mam znajomego, który tak zorganizował dzień swojemu ośmiolatkowi, że ten wychodzi z domu o 7.30 rano i wraca po maratonie (szkoła,  świetlica i zajęcia dodatkowe) ok. 20.00. Codziennie. Kiedy spotykamy się wszyscy razem, jedyną osobą, która opowiada z wypiekami na twarzy o basenie, angielskim, szachach, piłce i kółku matematycznym jest on sam. Mały nigdy nawet nie wspomniał, że lubi któreś z tych zajęć. To nie wymaga komentarza. Tylko kto przyzna wprost, nawet przed samym sobą, że realizacja „projektu dziecko” misternie rozpisanego bez udziału głównego zainteresowanego,  poprawia mu samoocenę?   Nasze dzieci powinny mieć więcej zajęć dydaktycznych! Trzeba zweryfikować znajomość angielskiego wśród dzieci i wprowadzić więcej lekcji! Wybraliśmy  już szkołę dla…

  • Co mi w duszy gra

    Niewystarczająco dobra matka

    Wiesz, tak sobie myślę, że dobrze byłoby móc stwierdzić z nonszalancją: mam ten luz, który pozwala mi niczym się nie przejmować, nie myślę o przyszłości, nie mam wątpliwości, co do moich metod. Jednak w mojej głowie, gdzieś z tyłu, na co dzień uśpiona, mieszka Niewystarczająco Dobra Matka.   Już na początku znajomości zawarłyśmy niepisaną umowę: nie dręczy mnie codziennie. Nie chodzi z nami na palce zabaw, na plażę i do parku, żeby zatruwać serce jadem wątpliwości. Ma zakaz kolaboracji z koleżką Strachem i mówienia o nogach złamanych na zjeżdżalni,  uprowadzeniach z placu zabaw i zachłyśnięciach wodą w basenie, jeśli matka nie dopilnuje… Muszę oddać jej sprawiedliwość, że stara się przestrzegać…

  • Co mi w duszy gra

    Dlaczego Twoje dziecko Cię denerwuje

    Wiecie, moje dzieci czasami mnie denerwują. Nie tym, że płaczą, histeryzują czy wyrywają sobie zabawki – nie chodzi mi w tej chwili o dziecięce „przypadłości”. Bywa, że jestem poirytowana ich „małymi – wielkimi” wyborami i decyzjami,  dalekimi od tych, których ja bym dokonała. Denerwują mnie niektóre z ich cech charakteru, nawyków. Kiedy się nad tym zastanawiam, to zazwyczaj po chwili przychodzi refleksja: Kaśka, czy tak naprawdę nie wkurza cię fakt, że oni zachowują się inaczej, niż ty chciałabyś w danej sytuacji? Że są… sobą a nie tobą? I wiecie co? Kiedy szczerze odpowiadam na te pytania (a jest trudno jak cholera przyznać się do tego), często odkrywam, że to właśnie…

  • Co mi w duszy gra

    Kobiecość. Czy odkryłaś już w sobie „to coś”?

    Długo nie czułam się kobieco. A może raczej nie potrafiłam dostrzec w sobie kobiecości. Błądziłam po życiowym labiryncie, zbyt niepewna siebie, żeby zweryfikować, czym tak naprawdę jest i czy mam „to coś”. Świat zewnętrzny nie ułatwia dojścia do właściwych wniosków w takich sytuacjach – dostaje się raczej sygnały, że o kobiecości świadczy stopień wpasowania się w pewien kanon urody (atrakcyjności), najczęściej ustalony przez twórców reklam.   Mam taką teorię, że aby uwolnić swoją kobiecość, pozwolić jej wybrzmieć, musimy najpierw poczuć się silne, zacząć siebie akceptować i lubić w takim szerszym, ludzkim wymiarze. Kiedy przepracujemy pewne sprawy i uporamy się z tym, czego nam brakuje, stajemy się coraz bardziej stabilne psychicznie,…

  • Co mi w duszy gra

    Czasami jest trochę za późno, czyli rzeczy, których żałuję

    Często bywa tak, że traktujemy życie trochę jak próbę generalną. Podświadomie wierzymy, że będziemy mogli pewne rzeczy poprawić, wymazać, zrealizować nowy scenariusz.W efekcie tkwimy w iluzorycznym poczuciu wolności i swobody wyboru, w nieskończoność analizujemy opcje i dajemy sobie czas. Zdarza się, że więcej czasu niż mamy w rzeczywistości.   Czytałam ostatnio o tzw. punktualności zdarzeń życiowych. To akceptacja tego, że życie biegnie rytmem ustalonym przez naturę, uwarunkowania społeczne, że większość naszych życiowych zadań i celów ma termin realizacji a wiele marzeń – datę przydatności do użycia. Możemy oburzać się, że to już nieaktualne, że dzisiaj jest już inaczej, świat poszedł do przodu i nawet staruszkowie skaczą na bungee albo doktoryzują…

  • Co mi w duszy gra

    Urodziny

    Skończyłam 33 lata. Hmm… jeżeli założyć różowe okulary i wyrzucić z głowy nieprzewidywalność losu, to prawdopodobnie jestem mniej więcej w połowie życia😉 Kiedy ta myśl przyszła do mnie po raz pierwszy, to po moim ciele przeszedł nieprzyjemny dreszcz. To niekomfortowe uczucie od czasu do czasu wraca, ale towarzyszy mu świadomość, że wiele w moim życiu zależy ode mnie. Równie dużo nie zależy ode mnie w ogóle, ale właśnie dlatego chcę trzymać ster, dopóki to możliwe. Żyć świadomie.   Jestem w momencie, kiedy mocno czuję swoją kobiecość i cieszę się nią.   O tym, co to dla mnie znaczy będzie pewnie osobny wpis, ale teraz muszę Cię zapewnić, że warto szukać…

  • Co mi w duszy gra

    „Noszę w portfelu swoje zdjęcie z łysą głową…”

    „Noszę w portfelu swoje zdjęcie z łysą głową. Ma mi przypominać, że każdy dzień na nogach to dobry dzień. Myślę też o tym codziennie, patrząc na miejsce, gdzie miałam piersi. Blizny uświadamiają mi, że każdy ma datę ważności (…) Choć nie ostemplowano nas niczym kartonu mleka czy kubeczka serka wiejskiego, wszyscy jesteśmy śmiertelni. Nikt nie żyje wiecznie.” Regina Brett „Bóg nigdy nie mruga. 50 lekcji na najtrudniejsze chwile w życiu”   Czasami marudzę. Spuszczam nos na kwintę. Czuję się obolała w środku i bez siły, żeby udźwignąć kolejny dzień, choć przecież nic nadzwyczajnego się nie wydarzyło. A może właśnie dlatego…? Nie jestem ani mistrzem zen, ani motywacyjnym coachem, któremu przy…