Sekretne życie matki

Jak znaleźć czas dla siebie przy dzieciach – 9 sprawdzonych metod

Jak wykroić z doby trochę czasu dla siebie, będąc mamą? Uogólniając, odpowiedź można zamknąć w słowach starej jak świat prawdy: życie jest sztuką wyboru. Wiadomo, że kiedy na szali stoi przygotowanie posiłku dla głodnego niemowlaka a na drugiej – manicure, to realizujesz pierwszą opcję. Raczej😉 Ale już dylemat: mycie brudnych okien czy spotkanie z koleżanką uważam za otwarty. Brudne okna nie zrobią nikomu krzywdy  i nie ściągną na Ciebie opieki społecznej (raczej…😉), więc jeżeli podejmiesz taką decyzję – możesz wybrać pogaduchy.

 

Teoria teorią, jednak zdaję sobie sprawę, że w kołowrotku codzienności, często wydaje się, że nasza decyzyjność jest ograniczona. Że czasu dla siebie po prostu nie ma. Jeżeli utknęłaś właśnie w punkcie, kiedy już bardzo brakuje Ci ucieczki od rutyny, przybywa za to frustracji, to być może dzięki kilku poniższym punktom spojrzysz na 24 godziny, którymi dysponujesz nieco inaczej.

 

 1. Mniej mediów społecznościowych

To znak naszych czasów, że życie toczy się dla niektórych równolegle w realu i wirtualu. Nie zamierzam zawracać kijem Wisły, bo nie jestem z tych, którzy marudzą, że „kiedyś WSZYSTKO było lepsze”. Taki jest nasz świat, w takich okolicznościach przyrody przyszło nam żyć i warto po prostu korzystać z tego we właściwy sposób.

 

I real, i wirtual są ok. Dzisiaj, właśnie dzięki mediom społecznościowym, wiele osób ma pracę i może realizować swoje pasje. Ważne, żeby poświęcać temu czas we właściwych proporcjach.

 

Myślisz, że Ciebie to nie dotyczy, bo np. nie jesteś aktywna na Fb – nie komentujesz, nie piszesz postów? Też myślałam podobnie do momentu, w którym sprawdziłam statystyki mojej aktywności na Instagramie, który absorbuje mnie w mniejszym stopniu niż na Facebook. Byłam zszokowana, kiedy zobaczyłam czarno na białym, jak wiele czasu spędzam na oglądaniu zdjęć (swoją drogą czemu nie obserwujesz mnie jeszcze na Ig – byledo20.blog?😉). Zatrzymaj się na chwilę, kiedy następnym razem będziesz automatycznie przewijać palcem posty znajomych, nawet nie za bardzo zainteresowana ich treścią.

Jako antidotum polecam sposób, o którym wielokrotnie wspominała jedna z moich ulubionych blogerek Ula Phelep. Wyznacz sobie w ciągu dnia godziny, kiedy zajmujesz się sprawdzaniem swoich prywatnych mediów społecznościowych. Możesz zaglądać na profil np. o 7 rano, 14-tej i 20-tej, każdorazowo na 15 minut. To tylko propozycja, ale zapewniam, że każde limitowane wejście na Fb, Ig czy gdziekolwiek masz konta, zabierze znacznie mniej czasu niż odruchowe zerkanie na telefon co chwilę. Tu minutka, tam 5 minut i już uzbiera się pół godziny na książkę albo kilka serii przysiadów.

 

2. Mniej telewizji

I znów, jak w punkcie 11– telewizja jest dla ludzi! Dla mnie samej jednym z bardziej skutecznych sposobów na „reset mózgu” jest niezbyt ambitna komedia. Nie da się jednak ukryć, że TV to także jeden z pożeraczy czasu.

Na co dzień zaczęłam zastanawiać się, czym zamierzam nakarmić swój umysł i duszę, zanim coś włączę. Weryfikuję czy warto na rzecz tego filmu czy programu zrezygnować z czegoś innego.

Jeżeli masz z tym problem, polecam terapię szokową. Wystarczy wyobrazić sobie, że zostało Ci kilka, kilkanaście godzin życia. Jak czujesz się z tym, że właśnie jedną lub dwie z nich poświęciłaś temu, co ostatnio oglądałaś?

 

3. Ustal priorytety

Zrobione jest lepsze od perfekcyjnego. Znasz to? Odkąd zostałam mamą to jedna z sentencji, które mogłabym sobie wytatuować na klacie😉

 

Dzieci nauczyły mnie pokory wobec tego, jak codzienność weryfikuje nasze plany i wyobrażenia oraz tego, że życie to sztuka wyboru. Wybierasz, czemu poświęcasz swój czas i z jakim zaangażowaniem.

 

Wiesz, ważniejsze jest dla mnie to, że moje dzieci nie chodzą brudne i w nieświeżych ubraniach, niż zawsze idealnie wyprasowany kołnierzyk (niż kołnierzyk i prasowanie w ogóle, szczerze mówiąc…). Ważniejsze jest dla mnie, że poszliśmy na rodzinny długi spacer, niż to, że z tego powodu nie zjemy domowego obiadu. Ważniejsze jest dla mnie to, że w czasie drzemki Małej napiszę post, bo to lubię, niż nadrabianie w tym czasie zaległości w sprzątaniu. Ktoś może powiedzieć, że nie jestem „od linijki”, idealna, dobrze zorganizowana… ale może należałoby powiedzieć, że po prostu z czegoś świadomie rezygnuję, coś świadomie wybieram? Ty możesz wybierać tak samo lub zupełnie inaczej. Istotne, żeby wybierać to, co dla każdej z nas ważne.

 

4. Wyluzuj

To słowa idealne dla nas – mam, które, aby było IDEALNIE, musiałyby robić w kółko to samo, jak chomiki na karuzeli i do tego na serio uznać, że sen jest dla słabych.

Trzeba w końcu pogodzić się z tym, że nie można mieć wszystkiego. Ja wiem, że wiele osób, w tym blogerów, utrzymuje, że można mieć czas na wszystko – wystarczy dobrze się zorganizować. Tylko pytam: jakim kosztem?

Jeżeli jesteś osobą, która do życia potrzebuje ciągłych bodźców, życie w biegu to Twój żywioł – nic mi do tego. Ale jeżeli codzienność coraz bardziej Cię frustruje, jesteś zmęczona i czujesz jakąś dziwną presję nie wiadomo skąd, że powinnaś potrafić zmieścić w dobie wszystko, co tylko przyjdzie Ci do głowy, to mówię: STOP!

Wyluzuj, bo nie da się mieć codziennie wypastowanej podłogi i jednocześnie czasu (i siły!) wieczorem na książkę. Nie da się robić nadgodzin w pracy i jednocześnie poświęcać dużo czasu dzieciom. To oczywiście uproszczenie, bo wiele rzeczy da się pogodzić, ale z pewnością rozumiesz, o co mi chodzi.

Powiadam raz jeszcze: wyluzuj. Trzydaniowy obiad codziennie nie sprawi, że mąż będzie kochał Cię bardziej, tylko że będzie bardziej najedzony😜 Jeżeli dziecko obejrzy dwa lub trzy odcinki Peppy pod rząd, nie odbierze Ci go opieka społeczna a Ty będziesz mogła wypić tę mityczną ciepłą kawę. Być może nawet na siedząco.

 

5. Nie wstydź się prosić o pomoc

Ach, jesteśmy takie dzielne! Takie niezniszczalne! Takie urobione po łokcie! Przyznaj, czasami nawet fajnie tak licytować się przy piaskownicy, która z nas ma gorzej😜

A może wstydzisz się przyznać, że potrzebujesz odpocząć? Może ktoś z najbliższego otoczenia ciągle przypomina o tym, że Twoja babcia miała tylko tetrę i prała w balii przy piątce dzieci, że najwyraźniej w d.u.p.i.e Ci sie poprzewracało, skoro twierdzisz, że jesteś zmęczona.

 

Odpuść. Pamiętaj, że przeczołgana, chora, wyczerpana psychicznie nie dasz rady dobrze troszczyć się o innych.

 

Ogólnie rzecz biorąc większość matek świetnie ogarnia rzeczywistość wokół siebie i swojej rodziny (choć same często tego nie widzą…), ale czasami Twój dzień, tydzień lub miesiąc wygląda tak, że, obiektywnie, niezależne od Ciebie czynniki determinują decyzje, plan dnia i aktualne priorytety – coś wywraca się do góry nogami, ktoś się rozchorował, szef zawalił Cię dodatkową robotą albo jesteś cholernie zmęczona i powinnaś po prostu odpocząć a nie wybierać pomiędzy raportem w pracy a myciem podłogi. Wtedy też od Ciebie zależy czy to zaakceptujesz i odpuścisz, czy będziesz próbowała za wszelką cenę ogarniać wszystko na 100%. Aż w końcu padniesz na twarz. Nawet jeśli nie za tydzień, to za kilka lat. Definitywnie.

Daj sobie prawo do poproszenia o pomoc. Jeżeli ktoś odmówi Tobie prawa do zmęczenia, to znaczy, że trafiłaś pod zły adres i musisz szukać wsparcia gdzie indziej a nie że czujesz coś, czego nie powinnaś czuć.

Sama dobrze wiesz, że to nie musi być pomoc w postaci przygotowania obiadów na tydzień dla Twojej rodziny (ale się rozmarzyłam!). Nam, matkom, czasami wystarczy możliwość samodzielnego wyjścia po zakupy spożywcze, żebyśmy poczuły się lepiej😉

 

6. Ucz dzieci samodzielności

Ten punkt chyba nie wymaga długiego komentarza. Sama dobrze wiem, że na początku ta nauka samodzielności to bardziej męczarnia niż korzyść. Ale długofalowo…ach… Sama pomyśl, ile możesz zrobić w czasie, kiedy Twoje dziecko samo przygotowuje i zjada swoją kanapkę😉

Tak na marginesie, nie wiem czy zauważyłyście (bo ja właśnie to sobie uświadomiłam), że nigdy nie piszę o tym, żeby niektóre obowiązki domowe przekazać partnerowi. Nie piszę, bo przyznam, że zaangażowanie mężczyzny w „te sprawy” jest dla mnie naturalne i jakoś nie przyszło mi do głowy, żeby kiedykolwiek o tym przypominać. Jednak gdybyś jakimś cudem zapomniała albo w to nie wierzyła, to napiszę to teraz – podobnie jak dzieci, mężczyźni też są w stanie samodzielnie robić kanapki. Odkurzać. Wynosić śmieci. Ba! Być może nawet nastawiać pranie przy odrobinie treningu😉

 

7. Jeżeli możesz, zapłać za swój wolny czas

Serio, to nie musi być zatrudnianie opiekunki na pełny etat, żeby móc bez ograniczeń chodzić na aerobik. To nie musi być płacenie za sprzątanie całego domu co tydzień. Wiem, że to kosztuje. Ale pomyśl, może warto zachomikować sobie jakąś kwotę w skarpecie, żeby w chwili kryzysu, gdy już padasz na twarz, móc zapłacić np. za prasowanie (oczywiście jeżeli to dla Ciebie ważne – równie dobrze możesz je sobie odpuścić, tak jak ja😉).

Jednak całkiem możliwe, że w Twoim „zarobieniu” wcale nie chodzi o pieniądze, tylko o brak przyzwolenia na delegowanie pewnych zadań. Może wyniosłaś z domu przeświadczenie, że „dobra żona i matka dba o to, żeby na stole zawsze był ciepły, domowy obiad z dwóch dań”. Może dlatego gotujesz, podpierając się nosem, zamiast raz na jakiś czas po prostu coś zamówić albo kupić gotowe danie. Być może w głębi duszy czujesz, że to nie Twoje przekonanie, ale niechciany spadek po mamie lub babci.  Może prawdziwa Ty wiesz, że zamiast stać przy garach, równie dobrze możesz pójść z rodziną na spacer.

 

Pomyśl czy czasami nie traktujesz tych wszystkich obowiązków trochę zbyt serio? Nasze domy, to nie główna siedziba NASA, gdzie pominięcie procedury skutkuje wybuchem rakiety.

 

 

8. Nie odkładaj na później tego, co naprawdę musisz zrobić

Żeby nie było tak różowo (albo żeby nie wyszło na to, że nawołuję, aby wszystko odpuszczać) powiedzmy sobie jasno: są rzeczy, które każda z nas musi zrobić albo myśli, że musi zrobić. Nieważne😉 Ważne natomiast, żeby w miarę szybko się z nimi uporać.

Czasami tak bardzo nie chce mi się robić tego wszystkiego, co powinnam, że odwlekam to do ostatniej chwili i wtedy dopiero jestem wkurzona. Wtedy dopiero czuję, że NIE MAM CZASU!

Po prostu fajniej jest móc odpocząć z wolną głową, niż „odpoczywać” czując, że wisi nad tobą miecz w postaci kilku zadań do wykonania. Zmobilizuj się!

 

9. Zastanów się, co NAPRAWDĘ sprawia Ci przyjemność

Czasami, kiedy rozmawiam z mamami (był moment, kiedy sama tego doświadczyłam), mam wrażenie, że zakotwiczenie w rutynie sprawia, iż wydaje im się, że każda inna kobieta ma ciekawsze życie. Chciałyby tym życiem żyć, bo to na bank jest to, czego potrzebują. „Tak jej zazdroszczę, że chodzi na zumbę dwa razy w tygodniu”, „Ech, gdybym ja mogła sobie pozwolić, żeby regularnie bywać u kosmetyczki, będąc na macierzyńskim… ”, „Czy ty wiesz, że ona wyjechała SA-MA na weekend a mąż zajął się dziećmi!” – „No co ty – bajka!”.

Tylko wiecie, mam wrażenie, że tu wcale nie chodzi o zumbę, mikrodermabrazję czy dwudniowy wyjazd. Chodzi po prostu o ten akt zrobienia czegoś tylko dla siebie.

Kiedy utkniemy w domowym życiu i zaczyna wkradać się marazm, to takie wyjścia do kosmetyczki czy na siłownię (na które czasem z różnych względów nie można sobie pozwolić, bo życie każdej z nas wygląda inaczej), urastają do rangi mitycznej wyprawy, czegoś niedostępnego i wydaje nam się, że tylko w ten sposób – tak spektakularnie mogłybyśmy zaznać trochę „normalnego” życia. A to nieprawda.

Czasami wystarczy po prostu znaleźć aktywność, która dam nam poczucie, że robimy coś tylko dla siebie – dla własnego rozwoju czy przyjemności. I uwaga – to może być coś, co robimy, będąc w domu a nawet w towarzystwie dzieci! Ważne, żeby to była cegiełka, która buduje nasz prywatny świat.

Bardzo lubię wychodzić bez dzieci, ale nie zdarza się to zbyt często. Od pewnego czasu mam jednak dwie aktywności, które wykonuję codziennie, z małymi wyjątkami, i które dodają mi skrzydeł. Jak już wspominałam, drzemka Hani to jest mój święty czas na pisanie!

Wpisy, blog, wymiana myśli z Wami, to coś co robię w 100% dla siebie  – z jednej strony to po prostu przyjemność, bo pisząc czuję się spełniona a z drugiej mam poczucie, że się rozwijam, bo żeby robić to dobrze, muszę uczyć się regularnie nowych rzeczy.

Blog to nie tylko pisanie, ale także wiedza na temat platformy WordPress, znajomość funkcjonalności Facebooka, zgłębianie tajników pozycjonowania lub robienie zdjęć, z których będę coraz bardziej zadowolona. Mam wrażenie, że nie stoję w miejscu!

Całkiem niedawno zaczęłam ćwiczyć w domu. To nie jest żaden intensywny ani długi trening. Często także nie do końca poprawny, bo wykonuję go w towarzystwie córki, która zawsze uważa, że zajęłam jej miejsce na macie😉 Szczerze mówiąc, to taki plan minimum, ale wiecie co – tutaj nawet nie chodzi o efekty, które odczuwa moje ciało. Chodzi o to, że jestem z siebie dumna, bo robię regularnie coś, z czym zawsze było mi nie po drodze. Bo mam poczucie, że chociaż trochę dbam o swoje zdrowie. Bo poprawia mi się nastrój. Bo mogę nie tylko słuchać, kiedy mąż opowiada mi jak minął jego dzień, ale także sama powiedzieć coś więcej niż tylko „jak zwykle…”  – mam swój świat, do którego mogę go zaprosić.

 

Zastanów się, co tak naprawdę Ciebie by odprężyło, dało radość, satysfakcję. Może okazać, że to coś, co oderwie Cię od codziennej rutyny wcale nie pochłania wiele czasu, miliona monet i nie wymaga zmiany miejsca pobytu.

 

Masz swoje sprawdzone patenty na 5 minut spokoju? Podziel się z nami koniecznie!

 

 

 

Jeżeli lubisz, udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *