Co mi w duszy gra

Macierzyństwo jest jak pudełko czekoladek

Stało się. Jesteś mamą. Teraz już nie wierzysz w miejskie legendy i wiesz, że bywa różnie. Czasami czujesz się jak uchachana Majka Jeżowska, która od rana ma  dobry humor, tylko dlatego, że ktoś obślinił Ci całą twarz (czyt. pocałował), żebyś się obudziła. Innym razem lecisz Chylińską, bo wiesz, że ten moment, kiedy powiesz sobie dość, to już niedługo.

 

Stało się. Jesteś mamą

 

Może miałaś trudne początki albo odwrotnie  – „wsiąkłaś” w to od razu. Może bycie mamą okazało się o wiele fajniejsze niż kiedyś się obawiałaś a może zdarzyło się, że przez chwilę tego żałowałaś…

Nie jesteś statystyczną matką statystycznego dziecka, które zjechało z linii produkcyjnej. Każda z nas ma inną konstrukcję psychiczną, zaplecze w postaci przeszłości, scenografię w postaci teraźniejszości, każda z nas ma inne dziecko. Ale jedno jest pewne: bez względu na okoliczności, mało jest doświadczeń w życiu, które tak jak macierzyństwo obnażają, formują, ubogacają i weryfikują… to, co trzeba.

 

Parafrazując cytat z Forresta Gumpa: macierzyństwo jest jak pudełko czekoladek. Tak naprawdę, dopóki go nie zasmakujesz, nigdy nie wiesz, co Ci się trafi. Możesz być jednak pewna, że to będzie właśnie to, czego potrzebujesz.

 

Każdego ranka zaczynasz swoje macierzyństwo od nowa. Kolejny dzień podsuwa Ci pod nos pudełko z czekoladkami. Niektóre aksamitne – rozpływają się w ustach a nie w dłoni😉 Inne nie do końca słodkie, przełamane szczyptą soli albo… całą garścią chili. Częstuj się! Smakuj! Bo w tych czekoladkach codzienności zawsze ukryte jest jakieś zaskakujące nadzienie – esencja macierzyństwa.

Jeżeli wahasz się czy zostać mamą albo boisz się świadomie zanurzyć w macierzyństwie, bo chwilowo cienie przesłaniają blaski, to pozwól, że coś Ci zdradzę: możesz nigdy nie otworzyć tej „bombonierki” w obawie przed utratą figury, niezależności i kontroli nad planem dnia. Możesz mierzyć sie z życiem na innych polach i w ten sposób dążyć do spełnienia – to nie jest ani gorsza ani lepsza droga. Jednak jako matka dwójki dzieci, która ma za sobą próby ogarnięcia swojego życia na różne mniej lub bardziej udane sposoby, wiem już, że macierzyństwo daje więcej niż jesteś w stanie sobie wyobrazić. To specyficzna sfera życia, bo nie ma nic bardziej naturalnego a jednocześnie bardziej ekstremalnego. Bo tylko będąc matką, dowiesz się o sobie tylu rzeczy, tak dogłębnie i czarno na białym. Czasami nawet takich, których wolałabyś nie wiedzieć.

 

Co daje kobiecie macierzyństwo?

 

Czasami dopiero ono pozwala uwierzyć, że jesteś silna.

Zazwyczaj przynosi akceptację ciała, jednak czasami przeciwnie – dowodzi, jak bardzo uzależniasz swoją samoocenę od wyglądu. Bywa, że wraz z cyckami opadają motywacja, nastrój a nawet chęć do życia.

Uświadamia, jak bardzo potrzebujesz kogoś, kto Ciebie wysłucha i zrozumie, nawet jeżeli do tej pory myślałaś, że jesteś samowystarczalna.

 

Pokazuje prawdę o Twojej relacji z partnerem. A także matką, teściową, znajomymi, ludźmi, których uważasz za przyjaciół.

 

Obnaża Twoje słabości i lęki.

Niekiedy zmusza do przyznania przed samą sobą, że lubisz wygodne życie i bardzo źle się czujesz, kiedy rezygnujesz ze swojego egoizmu.

Rzuca nowe światło na Twoje priorytety.

Jaskrawo pokazuje jaką postawę wybierasz w codziennym życiu – czy masz skłonność do fanatyzm i przesady,  jesteś luzarą, czy też notorycznie poszukujesz złotego środka.

Pomaga zaufać własnej intuicji, bo wcześniej czy później uświadamia, że biorąc na serio wszystkie komentarze, wierząc wszystkim teoriom, zamykając się w ramach nurtów i jedynych słusznych metod – można oszaleć albo… zrobić krzywdę sobie i dziecku.

 

***

Bez ostrzeżenia weryfikuje czy masz dystans do siebie i rzeczywistości.

Daje dyplom Wyższej Szkoły Cierpliwości, Mediacji oraz Pacyfikowania Organizatorów Zamieszek.

Uaktywnia Twoje magiczne moce. Możesz na przykład spać i jednocześnie słyszeć wszystko, co dzieje się za ścianą, gdzie śpi dziecko.

Przekonuje, że możesz inaczej niż Twoja matka. Albo że nie możesz😉

Uświadamia Ci, ile dzieci tak naprawdę chcesz mieć.

 

Daje możliwość obserwowania, jak rozwija się człowiek. Ba! Musisz wziąć na siebie znaczny procent odpowiedzialności za efekt końcowy!

 

Pokazuje twoje granice. Jednocześnie znacznie przesuwając granice wytrzymałości.

Budzi nieuświadomione wcześniej pokłady energii i sił fizycznych.

Uczy nowego znaczenia takich pojęć jak „miłość”, „poświęcenie”, „akceptacja”. Twoje dziecko – nikomu aż tyle nie wybaczysz. Dla nikogo aż tak się nie poświęcisz. Nikt aż tak Cię nie wkurzy.

Stawia przed Twoim nosem i wciska Ci w ramiona lustro, którego istnienia nie sposób ignorować. Czasami to śmieszne obserwować, jak dziecko nas „kalkuje” a czasami jest jak kubeł lodowatej wody.

 

***

Uświadamia, jak cholernie szybko płynie czas.

Zmusza do wyborów.

Daje umiejętność doceniania drobnych przyjemności.

Uczy ostrożności w snuciu planów, którymi możesz rozbawić Kogoś na górze i wdzięczności za to, co masz.

Jak nic innego motywuje do bycia lepszym, mądrzejszym człowiekiem.

W pewnym momencie zmusza, żeby rozliczyć się z przeszłością i wziąć odpowiedzialność w swoje ręce. Inaczej możesz spieprzyć życie komuś, kto jeszcze nawet nie dorósł…

Wcześniej czy później składnia do inwestowania energii w rzeczy ważne. Wybierasz, czemu poświęcasz swój czas i z jakim zaangażowaniem.

Bywa, że dopiero po wielu przejściach i burzach, ale w końcu podaje Ci na srebrnej tacy prezent w postaci komfortu bycia sobą, świadomości bycia wystarczającą.

Macierzyństwo potrafi być wyczerpujące:

Wprawia w rozpacz.

Daje odczuć, co to są PRAWDZIWE wyrzuty sumienia.

 

Na sali porodowej wręcza Ci w podarunku strach, od którego nigdy już się nie uwolnisz.

 

Sprawia, że czujesz presję.

Brutalnie uświadamia, jak bardzo boisz się wyroków wydawanych przez ludzi, komentarzy i ocen, nawet jeśli wiesz, że są tylko cudzą projekcją.

Jednocześnie, po jakimś czasie, wyzwala siłę, dzięki której zaczynasz stawiać dobro i komfort swojej rodziny nad zadowoleniem przypadkowej staruszki w parku, znajomej mamy z podwórka i wścibskiej ciotki Twojego męża.

Ofiaruje Ci moc odczuwania miłości tak głębokiej, że tylko inna matka jest w stanie to zrozumieć.

Przysyła z nieba, kosmosu czy po prostu z brzucha – w zależności w co wierzysz – kogoś, dla kogo jesteś całym światem.

 

Macierzyństwo jest jak pudełko czekoladek

 

Oczekiwanie, że to bajka, w której popylasz przez codzienność na tęczowym jednorożcu z dzieckiem po pachą może rozbić Cię emocjonalnie, bo w rzeczywistości bywa ciężko. Jest rutyna, zmęczenie, dylematy, mniej czasu dla koleżanek, ospa, krwawiące brodawki. Są takie chwile, kiedy masz ochotę wystrzelić dziecko w kosmos, wstydzisz się, czujesz bezsilność, krzyczysz, płaczesz, kombinujesz o 22-iej strój pastuszka na jutrzejsze jasełka. Stoisz pod ścianą i musisz wybrać coś spośród tego wszystkiego, co byś chciała. Czasami walisz głową w mur. Ale to wszystko – czasami. A zawsze jest miłość tak wielka, że nie wierzyłam, że można kogoś tak kochać. No i ta ślina na policzku o 6 rano, ach! 😉

A co Tobie dało macierzyństwo?

 

 

 

 

Jeżeli lubisz, udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *