Co mi w duszy gra

Nie płacz nocą w poduszkę. Rycz w samo południe na środku pokoju!

Myśli, których się nie zdradza, ciążą nam, zagnieżdżają się, paraliżują nas, nie dopuszczają nowych i w końcu zaczynają gnić. Staniesz się składem starych śmierdzących myśli, jeśli ich nie wypowiesz.  (Éric-Emmanuel Schmitt Oscar i pani Róża)

 

Święta tuż tuż. Masz pewnie plany co do przygotowań – żeby tylko zdążyć!  Być może w pracy też wciskasz pedał gazu, aby wyrobić się ze wszystkim, bo chcesz wziąć urlop przed Sylwestrem. Ten grudzień taki trochę jesienny, trochę zimowy – możliwe, że dzieci też chorują. Albo nawet ich ojciec – to dopiero totalny kataklizm!

Może właśnie masz taki czas, kiedy musisz ogarniać bardziej niż zwykle i od „bycia  wszystkim” – mamą, pielęgniarką, animatorką zabaw, szefem kuchni, dobrym pracownikiem – zaczęłaś mieć serdecznie dość. Zmęczenie uruchomiło moduł „irytacja + frustracja”, walka o każdą łyżeczkę syropu uszkodziła panel sterowania cierpliwością i empatią.  Po odcięciu zasilania padły takie funkcje jak uśmiech, dystans do rzeczywistości i poczucie humoru.

Ale STOP! Przecież inne mają gorzej. Nie Ty jedna pracujesz. Nie Ty jedna masz szpital w domu. A w ogóle to bratowa teściowej twojej sąsiadki czeka na przeszczep wątroby, więc zaciśnij zęby i wracaj do pastowania podłogi, bo Wigilia za pasem.

 

A może debiutujesz w nowej roli. Jesteś wykończona, bo nie śpisz. Zdezorientowana, bo nie masz pojęcia, dlaczego dziecko płacze a przecież matki, teściowe, znajome a nawet położne w szkole rodzenia i celebrytki w wywiadach telewizyjnych powtarzają jak mantrę, że kiedy się urodzi, będziesz wiedziała, co robić. Że matka szybko rozpoznaje płacz różowego bobaska.

Nie tak to wszystko zaplanowałaś. Ta mityczna podłoga miała zawsze lśnić. Ty miałaś robić szkolenia online podczas drzemek maleństwa, żeby nie wypaść z obiegu. Słuchałaś tych wszystkich, które mówiły, że chcieć, to móc, że wszystko da się pogodzić, że dobra organizacja to podstawa. A Ty? Ty masz problem ze zorganizowaniem sobie śniadania.

Gdy odwiedzają Was znajomi, na spacerze,  w przychodni,  jesteś „szczęśliwą młodą mamą”. Kiedy tylko zostajesz sama, nie możesz powstrzymać łez.

Ale STOP! Przecież inne mają gorzej. Nie Ty jedna urodziłaś dziecko. Nie Ty jedna nie śpisz. A synek koleżanki Twojej szwagierki urodził się z jakąś rzadką wadą genetyczną. Więc zaciśnij zęby i nie waż się pisnąć o tym, że jesteś zaskoczona swoim nowym życiem.

 

***

Jeżeli czytasz moje teksty od jakiegoś czasu, to pewnie zauważyłaś, że ważnym filarem mojej codzienności jest wdzięczność. Docenianie małych rzeczy. Radość z tego, co się ma.

Często nawołuję do tego, żeby nie robić z siebie ofiary na własne życzenie. Nie pławić się w swoim nieszczęściu czy problemach dłużej niż to potrzebne. Nie dokarmiać małych kłopotów ciągłą uwagą.

 

Tylko użalać się nad sobą i robić z siebie męczennika, to coś zupełnie innego, niż zwyczajnie dawać sobie prawo do złości, zmęczenia, frustracji czy smutku. Albo do odpuszczenia pewnych spraw i odpoczynku lub poproszenia o pomoc. Do wygadania się. Do tego, żeby czasami popłakać sobie tak od serca, oczyszczająco.

 

Jestem przekonana, że do tego wszystkiego mamy prawo. Szkoda tylko, że wielu ludzi nam go nie daje a sobie samym pozwala na rozstrzyganie tego, czy ktoś „jest uprawniony” do bycia niewyspanym, poirytowanym zachowaniem dzieci, bólu głowy czy chęci przełamania codziennej rutyny.

„Nie narzekaj, inne chciałyby mieć dzieci a nie mogą”, „Ty jesteś niewyspana? Nie bluźnij. Pomyśl o samotnych matkach niepełnosprawnych dzieci”. „Nie przesadzaj, szef czasami zarzuci cię robotą, czasami głupio zażartuje, ale masz normalną pracę. Popatrz na mnie!” Znasz to? Pewnie nieraz obiło Ci się o uszy. A może Ty powiedziałaś komuś coś takiego?

 

***

Większość z nas utożsamia bycie silną i dzielną z byciem niezniszczalną. Nic bardziej mylnego. Moim zdaniem to wcale nie działa tak, że skoro dzieci w Afryce nie mają wody, to Ty nie możesz pisnąć, że trzęsiesz się cała na myśl o zebraniu w pracy. To nie jest tak, że skoro sąsiad stracił nogę w wypadku, to Ty masz czuć się głupio, bo boli Cię głowa i udawać, że wcale nie boli.  To nie oznacza, że nie możesz rozpłakać się z bezsilności, kiedy Twój niemowlak ma kolkę, skoro jest zdrowy a niektórzy rodzice borykają się z chorobami dzieci.

 

Złość, frustracja, smutek to część naszego życia, która zupełnie nie wyklucza wdzięczności, radości, pokory wobec losu. Jeśli są na bieżąco uwalniane, to nawet nie dominują a jedynie pojawiają się, dają się odczuć i znajdując ujście, robią miejsce temu, co składa się na satysfakcję i zadowolenie z życia.

 

Chodzi po prostu o to, żeby mentalnie nie utknąć w roli męczennika. Czasami można a nawet trzeba tak zdrowo, po polsku ponarzekać, popłakać, może nawet zdecydować, że chwilowo masz wszystko w dupie, ale później trzeba tę dupę spiąć. Zacisnąć zęby i wziąć się w garść. Doceniać i szanować. Nie marnować tego, co dostałaś i gdzie jesteś. Tylko nie będzie to do końca możliwe, jeżeli najpierw nie wyrzucisz z siebie balastu w postaci emocjonalnego błotka.

 

***

Jedną z matczynych supermocy jest siła. Nie fizyczna, choć taka też się przydaje😉 Siła, dzięki której jedną ręką mieszamy zupę, drugą piszemy raport do pracy, wieszamy pranie albo malujemy rzęsy a nogą usypiamy dziecko w kołysce i karmimy kota.

Siła, dzięki której troszczymy się o innych i możemy być dla nich podporą. Dzięki której podejmujemy wysiłek bycia lepszym człowiekiem, mądrzejszym rodzicem.

Siła, dzięki której nasze dzieci przybiegają do nas, kiedy potrzebują pomocy. Dzięki której, większość matek trwa zawsze na posterunku przy ciężko chorym dziecku, w obliczu dramatu walcząc jak lwice a wielu ojców, niestety, dezerteruje.

Siła, dzięki której pracujemy zawodowo, pracujemy w domu, dbamy o siebie oraz naszych bliskich i dzielnie znosimy uwagi, że nie mamy prawa mówić na głos, że jesteśmy zmęczone, bo nasze mamy miały tylko tetrę a babcie prały w baliach.

Siła, dzięki której płaczemy całą noc w poduszkę a rano bierzemy się w garść i dajemy radę udźwignąć dzień. Możemy być z siebie dumne!

Jednak kobiecość ma mnóstwo odcieni. Wrażliwość, tendencja do odsuwania swoich potrzeb na drugi plan i zadowalania wszystkich wokół, skłonność do doszukiwania się drogiego dna i obawa przed oceną a nawet hormony w poszczególnych fazach cyklu. Czasami masz po prostu słabsze dni,  kiedy rzeczywistość boli bardziej. Czasami hormony tak buzują, że wystarczy kropla, która przeleje czarę, że nieprzespaną noc odczuwasz trzy razy bardziej niż zwykle. Że sama nie możesz poradzić sobie z nadmiarem emocji i może nie wiesz nawet, dlaczego tak naprawdę je odczuwasz.

Poza tym każda z  nas ma inną konstrukcję psychiczną. To, co po jednej spływa, inną może zranić do żywego. To, co jednej jest błahostką, inna może odczuwać jak duży ciężar. Choć są rzeczy obiektywnie mniej lub bardziej ważne i są też osoby, które rzeczywiście mają roszczeniową postawę wobec świata, to warto pamiętać o tym, że każdy z nas ma swój próg wytrzymałości.

Może na tę mamę, która nie przespała nocy od pół roku, zmęczenie działa tak, że jest przekonana, że nie ogarnie, nie przetrwa i nie da rady. Może potrzebuje po prostu wyrzucić to z siebie, wypłakać się i usłyszeć historię innej matki, która też to przeszła a nie lekceważące i wywołujące poczucie winy „Nie narzekaj. Moja mama wychowała piątkę.”

 

***

Silna mama to nie ta, która nigdy nie płacze. To ta, która potrafi w końcu otrzeć łzy i nawet w smutku pamięta o tym, że nowy dzień przynosi nową energię, nadzieję i świeże spojrzenie na wiele spraw.

Silna mama to nie ta, która tłumi trudne emocje i ukrywa przed światem swoją wrażliwość. To ta, która pozwala sobie na nie a jej empatia, ciepło i życzliwość są oparciem także dla innych, kiedy to oni mają gorszy moment.

Silna mama to nie ta, która nigdy nie prosi o pomoc, ale ta, która ma odwagę, aby nie być perfekcyjną i rezygnować z rzeczy, które nie są dla niej ważne. Która wie, że jest wystarczająca, nawet jeśli nie jest w stanie podołać wszystkiemu sama.

Silna mama to nie taka, która udaje twardą i niezniszczalną, ale taka, która pokazuje swoim dzieciom, jak się odpoczywa, dba o siebie, mówi o emocjach i własnych potrzebach.

Silna mama to nie ta, która rozstrzyga, kto „ma prawo narzekać” a sama nigdy nie przyznaje się do zmęczenia, niewiedzy lub bezradności. Silna jest wyrozumiała dla siebie oraz innych kobiet,  gotowa wysłuchać i wspierać.

 

Dlatego nie płacz nocą w poduszkę. Jeżeli trzeba, rycz na środku pokoju, w samo południe. A potem podnieś się, popraw koronę i zasuwaj dalej!

 

 

Jeżeli lubisz, udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *