Sekretne życie matki

Sekretne życie matki

Jedne z nas mówią o tym głośno a inne – nie. Tylko to nas różni, bo jestem pewna, że każda z matek zaliczyła wtopę, do której wstyd się przyznać albo robi czasem coś… nie do końca fair w stosunku do dzieci, żeby osiągnąć własne korzyści😉 Czasami popełniamy małe grzeszki z premedytacją a czasami przeskrobiemy coś poważniejszego – ze zmęczenia albo kiedy wyczerpują się pokłady naszej anielskiej cierpliwości. Przygotowałam dzisiaj listę 20 moich „przewinień” w stosunku do Troli, tudzież kontrowersyjnych metod poskramiania rzeczywistości😉 To co – ja zaczynam. Później Ty sobie ulżyj i podziel się z nami w komentarzu tym, co leży Ci na wątrobie. Przecież każda z nas ma sekretne życie, z którym zrywamy od jutra! 

 

Zachęcam do uzbrojenia się w poczucie humoru, posłodzenia herbaty dwiema łyżeczkami dystansu do obowiązującego wzorca matki oraz przymrużenia oka i… jedziemy z tym koksem!

 

1.Pozwalam jeść z podłogi, żeby mieć chwilę spokoju

To nie tak, że podaję dzieciom na podłodze kotleta, ziemniaki i surówkę a potem wołam: obiad pod stołem!😉 Jednak kiedy widzę, że mała znalazła kilka płatków kukurydzianych, które sfrunęły na dół w trakcie śniadania i skoncentrowana dobiera się do nich a ja akurat kończę kawę/muszę pomóc jej bratu/pójść do toalety/cokolwiek, to patrzę na całe zajście jednym okiem. Tym słabszym😉

2.Rezygnuję z kar w wychowaniu, bo te z mojego repertuaru są bolesne bardziej dla mnie niż dla dziecka

Kara, kara….hmm… Zastanówmy się jaka może być, żeby nie zrobiła dziecku krzywdy, ale dało się ją odczuć. Udało mi się wymyślić jedynie „odebranie” półgodzinnej dobranocki oraz konfiskatę ulubionych zabawek na jakiś czas. Jak widzicie, te kary są dotkliwe. Najczęściej dla mnie. Bo co robimy w czasie, kiedy normalnie Młody oglądałby dobranockę a ja siedziałabym obok na kanapie i zbierała siły, żeby zamknąć dzień z przytupem, kiedy on pójdzie już spać (zmywarka, prasowanie, kolacja…)? Oczywiście, że bawimy się w walczące T-rexy!🦖👍 Jupiii!

3.Kłamię – opuszczam fragmenty książek, zmieniam niewygodne zasady w grach

Bo czasami tak bardzo mi się nie chce…

4.Daję dzieciom na śniadanie kawałki pizzy, które zostały z naszej kolacji

Cóż, to w ramach odskoczni od owsianki. Czy Wam nie zdarzają się takie skoki w bok od warzyw i kaszy? Do mojej listy kulinarnych wybryków dodam jeszcze parówki jako wyraz bezsilności wobec kaprysów żywieniowych Małoletnich, hot dogi z Orlenu jako naszą wycieczkową tradycję, lody jako walutę negocjacyjną i takie tam… rarytasy. Żeby nie było  – dzień „po” zawsze dorzucam do jaglanki podwójną porcję amarantusa i każę popijać olejem z czarnuszki😉

5.Zamykam się w toalecie i czytam, udając, ze robię „coś” innego

Jeżeli lubisz czytać, Tobie też polecam ten banalny sposób, aby nadrobić zaległości w lekturze. Połóż książkę, którą chciałabyś przeczytać w pobliżu sedesu. Stopniowo wydłużaj pobyt „w toalecie”, aby zbadać próg tolerancji rodziny na Twoją nieobecność. Będziesz zaskoczona, ile słów możesz przeczytać w ciągu 4 minut, nim usłyszysz pierwsze „Mamooo, sikuuu!” za drzwiami😀

6.Zjadam słodycze w tajemnicy przed dziećmi

Czy to wymaga komentarza? Oczywiście, że robię to dla ich zdrowia!

7.Szantażuję i stosuję przekupstwo

Hmmm… czy wspominałam już o lodach jako walucie negocjacyjnej🤔

8.Zazwyczaj nie jestem na bieżąco z kalendarzem imprez w przedszkolu

Zdarza mi się rano odkryć/przypomnieć sobie, że właśnie dzisiaj jest bal przebierańców i zaproponować synowi spontaniczne wagary, żeby nie musiał wmawiać wszystkim, że jest przebrany za swojego bliźniaka. Tak, ta matka, która wali w drzwi sklepu minutę po zamknięciu, żeby kupić bibułę, na następny dzień, która wysyła męża po kasztany i żołędzie do parku (o 22-giej), która w popłochu próbuje zorganizować kostium kosmity kilkanaście godzin przed przedstawieniem – to ja. I nie ma w tym winy mojego dziecka. Niestety😉

9.Kiedy widzę jakieś wrzeszczące, histeryzujące, kłócące się z rodzicami dziecko to… cieszę się

Nie w sensie, że „dobrze im tak”! Po prostu cieszę się „ze inni też tak mają” i „nie tylko moje zachowuje się w ten sposób”. Rozumiecie? Na pewno rozumiecie😜

10.Łamię własne zasady, kiedy nie chce mi się ich przestrzegać albo nie mam już siły ich egzekwować

Ufff, nawet teraz poczułam się zmęczona na myśl o tym, jak wyczerpujące bywa przestrzeganie własnych zasad…

11.Wymyślam dzieciom zabawy

Najchętniej w chowanego! Dzieci to uwielbiają. Najpierw chowam się ja. Pomagam brzdącowi odkryć, że szafa jest tajemniczą, niedostępną kryjówką. Jeżeli profilaktycznie rzucę od niechcenia, że to kryjówka NIE DLA DZIECI, mam gwarancję, że schowa się tam, gdy przyjdzie jego kolej. Et voila! Teraz SZUKAM ja. Szukam i gotuję obiad/czytam gazetę/oglądam serial/ćwiczę/prasuję. Od czasu do czasu wołam:  gdzie ukrył się mój synek?! lub ojej, nie mogę znaleźć mojej córeczki! Przy odrobinie szczęścia dziecko uśnie na zimowych swetrach. Mam wtedy w bonusie kilka stron książki!

12. Przytakuję i godzę się na wiele, kiedy bardzo mi zależy, żeby szybko zmyć się z jakiegoś miejsca

Konsekwencjami martwię się później😎

13.Kiedy moje dziecko mówi coś głupiego, udaję że nie słyszę

Nie chodzi o sytuacje, w których trzeba interweniować, bo dziecko na przykład sprawiło komuś przykrość. Mówię o tych, w których dzieci po prostu się wygłupiają.

Czy tylko ja nie cierpię tych kurtuazyjnych formułek, które wypada wygłosić na placu zabaw, tych wymuszonych pouczeń dotyczących używania „brzydkich” słów itd. Przecież i tak wszyscy wiemy, że większość kilkuletnich chłopców najbardziej na świecie lubi rozmowy o kupie i bąkach. Dlatego tym bardziej dziwi mnie, że są mamy, które bardzo próbują udowodnić sobie i światu, że ich pociecha właśnie w tej chwili na pewno pierwszy raz usłyszała słowo D.U.P.A😜

14.Zdarza mi się kłamać, że nie mam w domu potrzebnych składników a sklep jest zamknięty, gdy Dominik „zamawia” kolację jakby wyjętą z menu renomowanej restauracji

Tak bywa, kiedy padam na nos. Ale dodam, że dla równowagi zdarza mi się czasami smażyć naleśniki w środku nocy, żeby miał niespodziankę na śniadanie.

15.Wydzieram się

Tak, jestem znana z tego, że mam w sobie ogromne pokłady cierpliwości, ale czasami po prostu się wydzieram.

16.Kłócę się z moim synem. Czasami nawet z córką.

Tak, wiem, że nie jestem pięciolatkiem. Tak, wiem, dwulatką tym bardziej nie.

17.Zdarza mi się marzyć w ciągu dnia o tym, żeby ktoś zabrał moje dzieci chociaż na pół godziny

Ot, taka ze mnie podła matka😉

18.Chadzam na skróty

Tak jak odwracam uwagę od bałaganu ozdobami w świątecznym klimacie, zamiast urządzać „przedświąteczne porządki”. Tak jak stosuję korektor pod oczy i kofeinę w dużych dawkach jako substytuty snu. Tak jak zamiast głowy pełnej pomysłów na posiłki, mam zamrażalnik pełen mrożonek. Tak przed wyjściem na spacer usuwam resztki jedzenia tylko z widocznych części ciała moich dzieci.

19.Śmieję się z dzieci. Ale razem z mężem. I tylko kiedy nie słyszą! 

Kto porównuje swoje dzieci do śmiesznych postaci z bajek, filmów i literatury, nadaje im ksywy lub wymyśla tyleż sympatyczne, co zabawne scenariusze przyszłości pociech – ręka do góry! Nie wierzę, że tylko my to robimy😜

20.Jestem fanką niepedagogicznych i skutecznych tekstów w stylu „A Mikołaj patrzy!” albo „Surówki nie chcesz, ale prezent na urodziny zechcesz, prawda?”

Czy to wstyd przyznać, że czasami brakuje nam argumentów w dyskusji z rezolutnym kilkulatkiem?

 

Uff, od razu mi lepiej. Twoja kolej!😉

 

Jeżeli lubisz, udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *