• Gotowanie dla opornych

    Kluski (bardzo) leniwe

    Dzisiaj będzie naprawdę banalnie prosto. Jedyne co musisz zrobić, to upewnić się że masz w domu twaróg i mąkę a później zawołać dzieci i kazać im przygotować sobie obiad😉 No dobrze, możesz jeszcze zweryfikować proporcje i nadzorować roboty kuchenne, żeby nie okazało się, że energię zaoszczędzoną na gotowaniu będziesz musiała zainwestować w odgruzowanie mieszkania😉 Moja propozycja to kluski na leniwe dni. Ale nie tylko takie, bo jeżeli Twoje dzieci, tak jak moje ( i ja sama!) są fanami mącznych potraw, to prawdopodobnie będą domagały się ich bardzo często. Nie stanowi to problemu, bo przyrządzicie je wspólnie (kilkulatki nawet samodzielnie przy odrobinie szczęścia) naprawdę ekspresowo. Przypuszczam, że najwięcej czasu zajmie doprowadzenie…

  • Co mi w duszy gra

    Czasami jest trochę za późno, czyli rzeczy, których żałuję

    Często bywa tak, że traktujemy życie trochę jak próbę generalną. Podświadomie wierzymy, że będziemy mogli pewne rzeczy poprawić, wymazać, zrealizować nowy scenariusz.W efekcie tkwimy w iluzorycznym poczuciu wolności i swobody wyboru, w nieskończoność analizujemy opcje i dajemy sobie czas. Zdarza się, że więcej czasu niż mamy w rzeczywistości.   Czytałam ostatnio o tzw. punktualności zdarzeń życiowych. To akceptacja tego, że życie biegnie rytmem ustalonym przez naturę, uwarunkowania społeczne, że większość naszych życiowych zadań i celów ma termin realizacji a wiele marzeń – datę przydatności do użycia. Możemy oburzać się, że to już nieaktualne, że dzisiaj jest już inaczej, świat poszedł do przodu i nawet staruszkowie skaczą na bungee albo doktoryzują…

  • Sekretne życie matki

    A jak awaria, czyli dlaczego zdjęłam bluzkę w samochodzie

    Nie lubię podróżowania z dziećmi. Mam na myśli jazdę samochodem. No dobrze, mówiąc precyzyjnie: nie lubię podróżowania z Hanką. Dominik od urodzenia zapadał w sen, kiedy tylko P. przekręcał kluczyk w stacyjce – jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Na Hanię też od pierwszych dni działała jakaś magia fotelikowa, z tym że objawiało się to zgoła inaczej. Już kiedy mieliśmy przewieźć ją ze szpitala do domu, gdy tylko dotknęła fotelika, zrobiła się czerwona, zaczęła wrzeszczeć i fikać nogami. Może się nie znam, ale nie wyglądało to jak przejaw radości na myśl o czekającej ją podróży.   Po kilku miesiącach było lepiej, ale nieznacznie. Tak jak przesyła się stęsknionym dziadkom fotorelacje z…

  • Co mi w duszy gra

    Urodziny

    Skończyłam 33 lata. Hmm… jeżeli założyć różowe okulary i wyrzucić z głowy nieprzewidywalność losu, to prawdopodobnie jestem mniej więcej w połowie życia😉 Kiedy ta myśl przyszła do mnie po raz pierwszy, to po moim ciele przeszedł nieprzyjemny dreszcz. To niekomfortowe uczucie od czasu do czasu wraca, ale towarzyszy mu świadomość, że wiele w moim życiu zależy ode mnie. Równie dużo nie zależy ode mnie w ogóle, ale właśnie dlatego chcę trzymać ster, dopóki to możliwe. Żyć świadomie.   Jestem w momencie, kiedy mocno czuję swoją kobiecość i cieszę się nią.   O tym, co to dla mnie znaczy będzie pewnie osobny wpis, ale teraz muszę Cię zapewnić, że warto szukać…