Przyjemne i pożyteczne

Książki, które polecam #2

Dzisiaj opowiem Wam o nazistowskich fabrykach nadludzi, donosicielstwie, Chinach, chłopaku bez kończyn i kobiecie, która wymyśliła piękno. Mam nadzieję, że wybierzecie dla siebie jakieś czytelnicze kąski. Może uda się Wam skonsumować książkowe co nieco w czasie przedświątecznego tygodnia, gdzieś pomiędzy myciem okien a degustacją babcinego sernika 😉 Zapraszam.

 

„ZIMNE POPIOŁY” Valentin Musso

 

 

W różnych regionach Francji umiera dwoje staruszków. Kobieta ginie podczas napadu rabunkowego a mężczyzna odchodzi we własnym łóżku, w otoczeniu najbliższych. Co łączy tych dwoje, pozornie niezwiązanych ze sobą ludzi? Prawdy będzie dociekał Aurelien Cochet, który po śmierci dziadka odkrywa jego tajemnicę – szanowany lekarz w czasie wojny pracował w nazistowskiej fabryce nadludzi, gdzie gromadzono dzieci o aryjskiej urodzie i przekazywano do adopcji niemieckim rodzinom. Program działał w tajemnicy na terenie Rzeszy Niemieckiej i w krajach okupowanych a fabryki oficjalnie określane były jako placówki opiekuńczo – wychowawcze.

Książka to, moim zdaniem, bardzo udany debiut brata Guillauma Musso. Valentin połączył historię II wojny światowej z kryminałem i elementami powieści obyczajowej. Czyta się jednym tchem, choć nie jest to lekka literatura. Autor podejmuje motyw rozrachunku z przeszłością, na kilku płaszczyznach: po trosze rozlicza Francję z niewygodnej historii (kolaboracja z Niemcami), ale pokazuje też jak wielkie konsekwencje dla człowieka niesie „rozgrzebywanie” przeszłości własnej rodziny.  Na jednej szali stawia uniwersalne wartości takie jak prawda i uczciwość, dobro ogółu, na drugiej – spokój jednostki, rodziny, dramatyzm tragicznych wojennych wyborów. Podoba mi się to, że Musso zmusza nas, żebyśmy sami ruszyli głową i… sumieniem. Nie podzielił bohaterów na dobrych i złych, umieszcza ich decyzje i wybory w szerszym kontekście, pokazuje ich nieoczywistość dla zwykłych a nie kryształowych ludzi, jakby pytał: a ty co zrobiłbyś w jego sytuacji? Jesteś pewien? W warstwie współczesnej obserwujemy, jak w zderzeniu z przeszłością zmieniają się relacje rodzinne, jak prawda burzy nasze wyobrażenia o najbliższych, pojawiają się niewygodne rysy na biografiach i wstyd. Odpowiedź na pytanie czy prawda jest zawsze warta tych konsekwencji, nie jest oczywista. Książka jest dobrze napisana a historia trzyma w napięciu aż do zaskakującego zakończenia.

 

„CHIŃSKIE SZEPTY” Jan Wong

 

 

„W wieku 20 lat bezmyślnie zniszczyłam życie młodej kobiety, której nawet nie znałam” – pisze Wong. Jak widzicie, eksploatujemy dzisiaj motyw rozliczenia z przeszłością 😉 W latach 70-tych autorka  była „studentką z Zachodu” uczącą się na Uniwersytecie Pekińskim. Kiedy znajoma, młoda Chinka Yin Luoyi, prosi ją o pomoc w przedostaniu się do Stanów Zjednoczonych, Jon Wong, jako maoistka, zamiast pomóc dziewczynie, donosi na nią. Ta nagle znika z uczelni. Ponad 3 dekady później autorka powraca do Pekinu, żeby odnaleźć Yin, o ile w ogóle przeżyła, przeprosić i zadośćuczynić, ponieważ od lat żyje z ogromnym poczuciem winy.

Książka to nie tylko mierzenie się z osobistą trudną historią, ale także z tragiczną historią kraju. To jednoczenie szczegółowo i wiarygodnie namalowany obraz kultury, obyczajów, problemów życia społecznego współczesnych Chin. Chociaż ten obraz momentami jest tak szczegółowy, że autorka opuszcza główny wątek, to książkę i tak czyta się dobrze. Polecam jako osoba, której nigdy raczej nie ciągnęło w tamte rejony świata i nie czytałam o Chinach zbyt wiele.  Dla mnie to dawka rzetelnej wiedzy, podana w interesujący sposób, z przejmującą historią w tle.

 

„BEZ RĄK, BEZ NÓG, BEZ OGRANICZEŃ” Nick Vujicic

 

 

Nick Vujicic cierpi na fokomelię (wrodzony brak kończyn), co jest ważną informacją o tyle, że na co dzień, zwiedza dziesiątki krajów oraz przemawia do setek tysięcy ludzi, jeździ na deskorolce, pływa na desce surfingowej, nurkuje w oceanie, gra na perkusji, wystąpił w filmie ze scenami kaskaderskimi i dyrygował orkiestrą. A to nie wszystko, czym się zajmuje.

Nick pisze, że jego książka ma dodawać nam otuchy i rzeczywiście tak jest. Chociaż zdarzają się rady, stwierdzenia, które można by nazwać truizmami (najpierw pokochaj siebie, naucz się śmiać z samego siebie…), to kiedy mówi mi to gość, który nie ma kończyn a jest bardziej aktywny niż cała moja rodzina razem wzięta  i w ciągu miesiąca robi więcej niż ja w ciągu dekady, to zaczynam podejrzewać, że może jednak jest coś na rzeczy 😉 Poza tym mam nieodparte wrażenie, że autor, jako jeden z niewielu trenerów motywacyjnych, naprawdę wierzy w to, co mówi i jest żywym dowodem na skuteczność tych rad. Nie zawsze było cukierkowo. Nick szczerze pisze o swoim życiu: o tym, że jego narodziny były szokiem dla rodziców, o tym , że kiedyś nie akceptował siebie, o odrzuceniu przez grupę rówieśniczą, o spojrzeniach pełnych obrzydzenia. W końcu o tym, że przez długi czas nie wierzył w sens swojego życia i planował samobójstwo.

Świetne jest to, ze Vujicic otwarcie mówi, że przemiana nie dokonała się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Tłumaczy, że musiał pokonać strach, „siłował się” sam ze sobą, że trochę trwało aż nabrał dystansu i naprawdę zaakceptował stan rzeczy. Efekty tej przemiany czuć, kiedy czyta się książkę. Nick ma poczucie humoru i żartuje z samego siebie! Używa zwrotów nawiązujących do jego niepełnosprawności, jak „wziąłem nogi za pas” czy „dałbym sobie za to rękę uciąć” 😉 Moja ulubiona anegdota to ta, w której opisuje, jak po jednym z przemówień podeszła do niego matka niewidomego dziecka z pytaniem czy córka mogłaby go „obejrzeć”. Nick zgodził się.  Dziewczynka dotykała go także w miejscach,  gdzie powinny znajdować się ręce i nogi. Ich brak nie zrobił na niej najmniejszego wrażenia. Natomiast kiedy położyła dłonie na twarzy mężczyzny i dotknęła brody, wpadła w histerię i płacząc, pytała matkę czy ten pan jest wilkołakiem. Trudno chyba o lepszy dowód na to, jak relatywne są pojęcia normalności i piękna, o czym na co dzień zapominamy. No i na koniec – nadzieja! Chłopak akceptuje stan rzeczy, ale nie traci nadziei. Nas uczy tego samego, zdradzając, że na dnie szafy trzyma parę butów. Tak na wszelki wypadek 😉

 

„HELENA RUBISNSTEIN. KOBIETA, KTÓRA WYMYŚLIŁA PIĘKNO” Michelle Fitoussi

 

 

Wow! Gdybym nie wiedziała, że to biografia, to uznałabym, że autorkę fabuły nieźle poniosła fantazja 😉 Życie Heleny Rubinstein, twórczyni znanej marki kosmetycznej, to była naprawdę nieprawdopodobna przygoda. Od ubogiej Polki do kosmopolitycznej księżnej – powiedzieć tylko tyle, byłoby krzywdzącym uproszczeniem. Helena urodziła się w żydowskiej dzielnicy Krakowa  – Kazimierzu, jako pierwsza z siedmiu sióstr. Zawsze odstawała od reszty – była silna, wolna, ambitna, także apodyktyczna. Nigdy nie podporządkowała się konwenansom. Pragnąc wyrwać się z ubóstwa i uciec od braku perspektyw, wyruszyła samotnie w długą podróż do Australii. Miała wtedy 24 lata.  Najpierw trafiła na prowincję, co tylko wydobyło z jej charakteru jeszcze więcej determinacji.

Była pionierką w dziedzinie pielęgnacji, zmieniła wizerunek kobiety, podbiła świat swoim podejściem do urody, ale też  niesamowitą intuicją, wyczuciem, żyłką marketingowca. Przygotowała własne receptury i od razu wiedziała, że będą to drogie kremy. Stwierdziła, że jeżeli jej kosmetyki będą zbyt tanie, żadna kobieta nie uwierzy w ich skuteczność! Tu nas miała, Dziewczyny! 😉 Stała się miliarderką obwieszoną klejnotami. Muzą Dali’ego, Picassa. Podróżowała po świecie, nie umiejąc nigdzie zagrzać miejsca na dłużej. Helena lubiła budować swoją legendę, np. nagminnie odejmowała sobie lat, a dodawała szlachetne pochodzenie. Nie zdawała sobie sprawy z tego, co zauważa wiele lat później autorka jej biografii: „rzeczywistość jest tysiąc razy bardziej interesującą niż to, co z takim zapamiętaniem upiększa”.

Warto dodać, że książka to skarbnica wiedzy o czasach, miejscach i ludziach, których losy przeplatały się z losami „cesarzowej piękna”. Wystarczy wspomnieć, że poznajemy krakowski Kazimierz, Melbourne, Londyn, Paryż, Nowy Jork. „W tle” przebiegną dwie wojny światowe. Poza tym, Helena nieustannie otacza się znanymi osobistościami zwłaszcza ze świata sztuki, przemysłu kosmetycznego i tzw. showbiznesu. Anegdoty na ich temat stanowią nieodłączną cześć książki. Warto przeczytać!

 

Przyjemnej lektury! Jak zwykle czekam na Wasze rekomendacje! 🙂

 

 

 

 

Jeżeli lubisz, udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *