Co mi w duszy gra

Wszystkiego najlepszego, Synku!

Mój Mały, masz już 5 lat a ja nie mogę w to uwierzyć! Zamykam oczy i przypominam sobie, jak przywieźliśmy Ciebie z tatą do domu w marcowe, ciemne popołudnie. Byłeś taki maleńki, tak kruchy, „ochrzczony” przez położne Skrzatkiem i Kurczaczkiem. Położyliśmy śpiące zawiniątko na kanapie i staliśmy bez ruchu, prawie nie oddychając – patrzyliśmy na Ciebie. Nie wiedzieliśmy czy możemy  odejść, rozmawiać, zjeść kanapkę, włączyć radio. Noc upłynęła mi na czuwaniu a potem… Potem nastał nasz pierwszy wspólny dzień w domu. Obudziłeś się o 5.00 rano i po prostu zaczęliśmy żyć. Trochę pod górę a czasami z wiatrem w plecy. Dzięki Tobie staliśmy się rodziną.

 

Jesteś wulkanem energii. Jeżeli ktoś twierdzi, że nie ma perpetuum mobile, to nigdy nie spotkał Ciebie! Im szybciej biegasz i robisz fikołki, im dłużej jeździsz na rowerze, im wyżej wspinasz się i skaczesz, tym więcej masz siły. „Kocham sport” – powtarzasz – „Kocham każdy sport!”. Patrząc na Ciebie, nikt nie ma co do tego wątpliwości.

Jesteś naszym showmanem – umiesz wszystkich rozbawić, nawet smutnego pana ochroniarza i obrażoną na cały świat panią w autobusie. Straszny z Ciebie gaduła i choć tak często słyszysz od nas „daj nam teraz coś powiedzieć”, „nie mów przez minutę”, to kiedy naprawdę milkniesz, robi się jakoś dziwnie. Robi się tak niezręcznie, że wytrzymujemy tylko chwilę, udając ulgę a zaraz potem pytamy Cię o cokolwiek, żebyś tylko znowu zaczął snuć swoje opowieści.

Uwielbiasz ludzi. Jesteś cygańskim dzieckiem, które z każdym chce rozmawiać,  do każdego się uśmiechnąć, każdemu podać rękę, każdego zaprosić do zabawy. Jesteś taki ufny. Pamiętam to zdziwienie i niedowierzanie, kiedy pierwszy raz próbowałam wytłumaczyć Ci, że nie wszyscy mają dobre intencje. Przytakujesz, gdy o tym rozmawiamy, ale w głębi duszy wiem, że tak naprawdę w to nie wierzysz. Kocham to w Tobie i jednocześnie moje serce rozpada się na kawałki na samą myśl o tym, że ktoś mógłby to wykorzystać. Synku, tak bardzo nie chcę odbierać Ci tej pięknej wiary w dobro i tak bardzo chcę Ciebie ochronić.

Zadajesz miliony pytań. Gdy kiedyś zapytałam, co najbardziej Cię interesuje, wymieniłeś chyba ze sto dziedzin, po czym dodałeś „ I w ogóle – cały świat”. To właśnie Ty – jesteś wszędzie, wszystko słyszysz, wszystko zapamiętujesz. Tak widzą Ciebie ludzie: Dominik radosny, Dominik „świderek”, Dominik „łobuziak”, Dominik – niezniszczalny. A ja, Syneczku, wiem, jak wrażliwym chłopcem jesteś. Ja wiem, że kiedy się cieszysz, skaczesz tak wysoko, że dotykasz nieba a kiedy się smucisz, to niebo spada na Ciebie. Wiem, jak długo rozpamiętujesz ważne dla Ciebie sprawy. Wiem, że kiedy pokłócisz się z kolegą w przedszkolu, musimy leczyć Twój bolący brzuszek. Płaczę razem z Tobą, kiedy widzę, jak się wzruszasz.  Tyle w Tobie empatii! Potrafisz cieszyć się szczęściem innych, współodczuwać ból i cierpienie. Wiem, jak łakniesz dotyku, czułości i poczucia bezpieczeństwa. Jestem tu dla Ciebie. Zawsze, kiedy będziesz potrzebował.

Mój Kochany, bądź zawsze tak radosny, tak dobry, jak jesteś. Ufaj ludziom. Nie trać wiary, nawet jeśli ktoś Cię zawiedzie. Wracaj wtedy do portu, odpocznij i płyń dalej – pław się w swoim życiu. Zawsze tak, jak teraz, kiedy jesteś dzieckiem.  Poznawaj świat wzdłuż i wszerz. Mam nadzieję,  że zrozumiesz go lepiej niż ja i znajdziesz odpowiedzi, których potrzebujesz. Strzelaj bramki, biegnij! Tak, jak kochasz. Opowiadaj historie, tańcz i rozdawaj uśmiechy ludziom w autobusie. Naucz się, żyć ze swoimi emocjami – akceptuj swój smutek, złość i łzy, kiedy jesteś wzruszony. Nie daj sobie wmówić, że nie masz do nich prawa, „bo jesteś mężczyzną”. Bądź spokojny i wiedz, że choćbym musiała ustąpić miejsca przy Tobie innym, choćby dzieliły nas tysiące kilometrów, choćby nawet dzieliły nas wymiary i rzeczywistości, to ja jestem.

Zawsze będę przy Tobie.

Mama

Jeżeli lubisz, udostępnij

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *