Przyjemne i pożyteczne

Książki, które polecam #1

Czytanie to jedna z niewielu czynności, które naprawdę pozwalają mi nie myśleć o niczym innym i odpocząć. Chociaż ostatnio okoliczności nie sprzyjają regularnemu czytaniu, to staram się codziennie znaleźć czas na kilka stron. Taka ukradkowa lektura też dobrze smakuje – mam poczucie, że udało mi się wykraść dla siebie chwilę na relaks, „przewietrzyć” głowę.  Co jakiś czas będę dzielić się z Wami moimi rekomendacjami. Nie aspiruję do pisania recenzji. Chcę po prostu zachęcać do czytania książek. Będę polecać takie, które skłoniły mnie do myślenia, takie, dzięki którym dowiedziałam się czegoś o sobie i  świecie lub takie, które pozwoliły mi nie myśleć za dużo i po prostu śmiać się, kiedy potrzebowałam lekkiej, odprężającej lektury. Dzisiaj 3 pierwsze propozycje. Zapraszam!

 

 

Elizabeth Gilbert „BOTANIKA DUSZY”

 

 

Opasłe tomisko, które stworzyła autorka bestsellera „Jedz, módl się, kochaj”. Przyznam, że gdyby nie był to prezent od Teściowej, pewnie nie sięgnęłabym po książkę Elizabeth Gilbert 😉  „Botaniki duszy” nie pochłania się w jeden a nawet w dwa wieczory. To żmudna (nie nudna!) lektura  – mnóstwo opisów, mało dialogów, wiele wątków, kilka płaszczyzn do „wgryzienia się” oraz interpretacji.

Główna bohaterka to Alma Whittaker, pasjonatka botaniki, która życie poświęciła badaniom mchu. Jej przykład to złożone studium kobiecej psychiki. Alma nie jest typową kobietą swoich czasów (XIX w.) – ciekawa świata, nastawiona na karierę naukową, bardzo niezależna. Pewnie nawet dzisiaj mówiono by o niej „nowoczesna”. Książka pokazuje jej życie w realiach społecznych konwenansów, którym nigdy nie potrafiła się podporządkować i funkcjonowanie w świecie nauki zdominowanym przez mężczyzn. Alma nie jest postacią, która od razu budzi sympatię, jednak przedstawiona jest tak wiarygodnie, że nawet gdy jej nie lubisz, kibicujesz jej w tych zmaganiach.

Tytuł książki nawiązuje w ciekawy sposób do jednego z głównych pytań, przed którym stała Alma: na ile steruje nami zwierzęca natura, atawistyczna walka o przetrwanie, instytnkt a na ile kultura, uwarunkowania społeczne czy duchowość, „ludzki pierwiastek”.

Polecam na długie zimowe wieczory.

 

 

Ian McEwan „W IMIĘ DZIECKA”

 

 

Jeśli czujecie niedosyt egzystencjalnych rozkminek, przedstawiam Wam kolejną kobiecą bohaterkę 😉 Fiona Maye to sędzia, specjalistka od prawa rodzinnego. Zrobiła błyskotliwa karierę, jest znana w środowisku, podziwiana za inteligencję, pracowitość i wrażliwość.  Niestety, w życiu osobistym wiedzie jej się dużo gorzej niż w zawodowym. Fiona bardzo żałuje ze nie ma dziecka. Jej rozgoryczenie potęguje głęboki kryzys w trwającym 30 lat małżeństwie.

Fiona zostaje powołana do rozpatrzenia w trybie pilnym pewnej sprawy. Adam to siedemnastolatek odmawiający leczenia szpitalnego, które potencjalnie mogłoby uratować mu  życie. Kieruje się pobudkami religijnymi a pobożni rodzice popierają go. Decyzja sądu (decyzja Fiony) jest konieczna, aby lekarze mogli wdrożyć terapię wbrew woli rodziców niepełnoletniego chłopca. Po tych kilku zdaniach domyślacie się już pewnie przed jakimi dylematami staje bohaterka, która ma rozstrzygać o życiu i śmierci dziecka a czytelnik razem z nią. Prawo a moralność, rozum a emocje, fakty medyczne a przekonania religijne – to opozycje, z którymi przyjdzie nam się mierzyć a wybór, po głębszym poznaniu postaci oraz okoliczności, niekoniecznie będzie oczywisty. Fiona i Adam poznają się i rodzi się pomiędzy nimi specyficzna więź. Wiadomo, że każdy wyrok przyniesie ogromne  i niespodziewane konsekwencje, zarówno dla kobiety, jak i nastolatka.

Jeżeli lubicie, kiedy autor zmusza Was do refleksji i uświadamia ważne rzeczy, sięgnijcie po tę pozycję.

 

 

Magdalena Witkiewicz „SZKOŁA ŻON”

 

 

Teraz coś zdecydowanie lżejszego. Na początku lektury poznajemy Julkę, która jest, niemalże dosłownie, chwilę po rozwodzie. Fabuła rozpoczyna się w dniu ostatniej rozprawy. Bohaterka opija właśnie z przyjaciółkami początek nowej drogi życia w jednym z klubów. Podczas imprezy wygrywa w loterii zaproszenie do luksusowego spa o nazwie (a jakże by inaczej 😉) „Szkoła żon”. Sprawa przedstawia się dość tajemniczo, ponieważ Julia może zabrać ze sobą jedynie szczoteczkę do zębów i bieliznę. Mimo wątpliwości decyduje się na wyjazd. Na miejscu zawiera znajomość z kilkoma innymi kobietami, z których każda kierowała się innym motywem, rozpoczynając trzytygodniowy turnus. Jak łatwo się domyślić, pobyt w „Szkole żon” odmieni życie każdej z bohaterek😉

A teraz serio, książkę czyta się przyjemnie. (Dodam jeszcze , że jest to lektura dla dorosłych, w której nie brak śmiałych opisów scen erotycznych.) Można ją potraktować jako lekkie antidotum na babską chandrę, ale myślę, że dopisanie nieco głębszego przesłania do fabuły, też nie będzie nadużyciem. Autorka przypomina każdej z nas o zdrowym egoizmie. Kobiety mają nie tylko obowiązki, ale i prawa, w każdej sferze życia!

 

„ZIMA” (autor nieznany)

Na koniec bonus. Pozycja dla koneserów. Nie mogłam odmówić Hance, która nalegała, aby polecić Wam tę książkę. Bo jest… dobra, ta książka 😉

 

Enjoy!

 

Polecicie jakąś lekturę, po którą warto sięgnąć, żeby czas po 20 upływał (jeszcze) przyjemniej? 😉

Jeżeli lubisz, udostępnij

2 komentarze

    • byledo20

      O tak, kakao i inne przyjemności – trzeba być dobrym nie tylko dla swojej psychiki, ale także dla podniebienia 😉
      Każde przemeblowanie w głowie to proces,wiec życzę Ci udanej dalszej podróży wgłąb siebie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *