• Co mi w duszy gra

    Jak przestać odkładać życie na poniedziałek

    Mam tendencję do odkładania na później różnych zadań, czy to nałożonych na mnie przez kogoś z zewnątrz, czy związanych z moimi osobistymi planami. Fachowo nazywa się to prokrastynacją. Jeszcze 2 lata temu poddawałam się tej skłonności (podpierając się teorią godną domorosłego terapeuty: taka już jestem, nie będę z tym walczyć) a dzisiaj znacznie częściej ją przezwyciężam, dzięki czemu jakość mojego życia znacznie się podniosła.   Przeszłam różne fazy. Jako dziecko i nastolatka miałam w sobie dużo samodyscypliny i prokrastynacja nie była moim wielkim utrapieniem. Zmieniło się to podczas studiów, kiedy uznałam, że życie jest zbyt krótkie, żeby inwestować całą energię w wypełnianie obowiązków, które nakładają na mnie inni (ach, ten krakowski…

  • Co mi w duszy gra

    Przyznaj się, jak lubisz

    Irytują mnie ludzie w typie fanatycznych wyznawców, wszystkowiedzący, z zamkniętymi głowami, którzy kierują się wewnętrznym imperatywem ewangelizowania i nawracania innych na „właściwe” poglądy, czegokolwiek one dotyczą. Stawiają cię pod wyimaginowaną ścianą i jedynym ratunkiem przed egzekucją może być zgodzenie się ze wszystkim lub przyznanie, że jesteś buntownikiem w kontrze – mają wtedy pole do tego, żeby Cię efektownie nawrócić. „Wyznawca” nigdy nie spotka się z Tobą w połowie drogi. Nie przyjmuje do wiadomości, że można być „trochę”, „nie całkiem” ,  „zazwyczaj tak, ale…”. Musisz się określić.   Jesteś slow albo fast. Jesteś zero waste albo niszczysz planetę. Jesteś glamour na co dzień, nawet w domu, nawet o 7 rano albo…

  • Przyjemne i pożyteczne

    Książki, które polecam #1

    Czytanie to jedna z niewielu czynności, które naprawdę pozwalają mi nie myśleć o niczym innym i odpocząć. Chociaż ostatnio okoliczności nie sprzyjają regularnemu czytaniu, to staram się codziennie znaleźć czas na kilka stron. Taka ukradkowa lektura też dobrze smakuje – mam poczucie, że udało mi się wykraść dla siebie chwilę na relaks, „przewietrzyć” głowę.  Co jakiś czas będę dzielić się z Wami moimi rekomendacjami. Nie aspiruję do pisania recenzji. Chcę po prostu zachęcać do czytania książek. Będę polecać takie, które skłoniły mnie do myślenia, takie, dzięki którym dowiedziałam się czegoś o sobie i  świecie lub takie, które pozwoliły mi nie myśleć za dużo i po prostu śmiać się, kiedy potrzebowałam…

  • Co mi w duszy gra

    Płatków róż na poduszce nie będzie…

    Nie jesteś romantykiem. Nie deklamujesz wierszy – to zawsze Cię śmieszy. Nie lubisz trzymania się za ręce a „kocham cię” zachowujesz na specjalne okazje. Nie porywasz mnie na spontaniczne randki, bo działanie bez planu Cię stresuje, podobnie jak niepewność towarzysząca niespodziankom. Nie patrzymy razem w gwiazdy i nie wieszamy kłódek na mostach. Kwiaty z zaskoczenia, płatki róż na poduszce – to nie Ty.   Ale kiedy jedziemy nad morze, chociaż nudzisz się, plażując… Kiedy wybierając film z repertuaru kinowego jako pierwszą proponujesz komedię romantyczną, licząc się z tym, że być może naprawdę ją wybiorę… 😉 Kiedy płacisz za mnie rachunki, wypełniasz formularze i przypominasz o upływających terminach, żebym nie miała…

  • Co mi w duszy gra

    Nie współczuj mi, że mam rozpieszczone dziecko

    Inspiracją do napisania tego tekstu był szlag, który trafił mnie już po raz kolejny, z tego samego powodu. Tym razem podczas rozmowy telefonicznej z przyjaciółką, mamą niemowlaka a także kolejną młodą kobietą wpędzaną w poczucie winy tylko dlatego, że, tak jak większość zdrowych matek,  przejawia naturalne odruchy czułości w stosunku do swojego dziecka.   – Wiesz Kasia – usłyszałam w słuchawce – chyba popełniłam gdzieś duży błąd albo przegapiłam ważny moment w rozwoju, bo doprowadziłam do tego, że mała uspokaja się u mnie na rękach. No, przyzwyczaiłam ją…. Zrobiło mi się biało przed oczami. To był pewnie blask tego pioruna, który we mnie strzelił z wściekłości. Jak wykazało ekspresowe śledztwo,…

  • Co mi w duszy gra

    Co zrozumiałam w minionym roku

    Rok ciągle jeszcze ciągle „nowy”, więc na podsumowania i plany wcale nie jest za późno. Dzisiaj robię krok wstecz i analizuję lekcje, które odebrałam w 2017 r.   Wraz z upływem czasu punkt ciężkości w moich corocznych rozważaniach i planach przesuwa się z obszaru gastronomii i fitnessu na sferę relacji, rozwoju, jakości życia. Rok 2017 był czasem, kiedy do góry poszybowały moja samoakceptacja, samoświadomość, skłonność do przełamywania obaw i wychodzenia ze strefy komfortu. Jednocześnie wiele rzeczy, nad którymi pracowałam (zwłaszcza w obszarze relacji międzyludzkich) okazało się być jeszcze nie do przeskoczenia. Mimo świadomości i zrozumienia niektórych mechanizmów, nie udało mi się odejść od utrwalonych przez lata schematów postępowania w pewnych…